wszystko się układa:)
W tamtym tyg. gdy humor zaczął mi się psuć był bardzo czuły:) nawet wyznał że mnie Kocha:) martwił się:) cieszy mnie to, że mogliśmy spędzić ze sobą tydzień temu cały weekend, ale zarazem mam taki procencik żalu, że dopiero niechciana Komunia w rodzinie (może) przyspieszyła realizacje tego zamiaru:) a zapewniał, że myślał o tym już wcześniej:) wtedy też, na owym weekendzie "otrzymałam" od Niego duuużą malinkę na szyi;D a później dodał kolejną po drugiej stronie, nieco mniejszą;D a tak kiedyś wzbraniał się od malinek i gryzienia:) gdy ja się tego oduczyłam, to On gryzie mnie teraz non stop;D no i malinka się zdarzy;DBrakuje mi Go. Bardzo. Właśnie pożegnaliśmy się na dobranoc. Ostatnio tak szybko Mu wybaczam i tak krótko się gniewam. Aż boję się, czy to nie będzie miało złego wpływu na Niego. Bo musi przecież czuć że źle zrobił. Ale On już potrafi mnie szybko rozśmieszyć i odwrócić od swojego błędu uwagę:) wciąż czuję, że jest pod silnym moim wpływem i liczy się z moim zdaniem. A ja tego nie wykorzystuje. Na pewno nie w zły i niekorzystny dla Niego sposób. Nie jestem taka. Mam bardzo czułe i wrażliwe serce. W dzieciństwie wiele smutku widziałam. Wiele łez. Dlatego tak ukształtowało się moje serce. Jestem bardzo wrażliwą osobą. Nawet gdy widzę starszą osobę na ulicy, czy w mpk, ze smutkiem, albo cierpieniem na twarzy, sama mam łzy w oczach. A gdy jakaś starsza osoba się cieszy ja również się cieszę, ze łzami w oczach:) Wracając do tematu, wiem, że chce jak najlepiej:) On nawet nie myśli o nikim innym:) może to głupio zabrzmi, ale On ma myślenie typu albo ja albo śmierć.:) ogólnie jest pozytywnym człowiekiem:) lubi się ze mną droczyć, dokuczać:) śmiejemy się przez większość naszych spotkań:) dopiero teraz zauważyłam że Jego słowa: "nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie", "jesteś dla mnie najważniejsza" są najprawdziwsze na świecie:) choć ciężko Mu podjąć poważne decyzje, (bo nikt Mu nie daje takich przykładów), to wiem jak jestem dla Niego ważna:) wciąż się stara:) choć był okres, kiedy wyczuwałam brak inspiracji i chęci z Jego strony, tak teraz od długiego czasu jest Kochany:) każdego dnia budzi mnie rozmaitymi powitaniami:)jest taki kreatywny:D potrafi po tylu latach napisać "umówisz się ze mną?:d" :D zwraca się do mnie bardzo czule:) i rozpoznaję, kiedy tej czułości Mu brakuje:) czasami chce zagrać zimnego drania;p ale szybko Mu przechodzi:) tak jak z tym pisaniem:) dwa dni wytrzymał rzadziej odzywając się;p chyba chciał żebym zatęskniła;D On lubi gdy za Nim tęsknię;D i tak przed przyjazdem do mnie wyznaje "cieszę się (...) że już jutro przyjadę do Ciebie:) (...)", "Chciałbym się już przytulić do mojego Golaska:d" :D niedawno zbierając się na spotkanie z moją siostrą i jej współlokatorami zakazał mi ubierać spódnicę;D choć miałam już ją na sobie w ten dzień;D zasłaniał swoim ciałem dojście do szafy, a później zabierał mi z ręki ubrania;D chyba był i jest zazdrosny;D często podkreśla, że jestem Jego i tylko Jego:D i że nikomu mnie nie odda:D nie mam nic przeciwko:D to mnie tylko uszczęśliwia:) bo tworzymy czysty i wspaniały związek:) bez żadnego kombinowania:) rozbraja mnie to, gdy chce na chwilkę przerwać rozmowę i czeka na moje potwierdzenie:) tak bardzo mnie szanuje:) pisząc smsy też robi niespodzianki konstruując tak, żeby treść była widoczna po przewinięciu na sam dół;D
I jak tu nie zgodzić się z tym, ze Bóg nade mną czuwa?:D kiedy mam tak cholerne szczęście, przystojnego, Kochanego, odpowiedzialnego Mężczyznę u boku, i już teraz szczęśliwą rodzinę?:) wszystko się układa:)
julita 14/05/2012 00:45:41 [komentarzy 0] Komentuj
duma
Potrafię patrzeć obiektywnie na swoje i cudze problemy. A tu ich nie mam zamiaru szczegółowo przedstawiać. Wiem, że mam rację w tej sprawie. On często próbuje załagodzić swój błąd podając jakiś przykry przykład, dzięki któremu ja zmięknę. Bo wie, że jestem bardzo wrażliwa. Dumę każdy powinien posiadać. Nie unosiłam się przez ponad trzy lata. W końcu chyba trzeba pokazać jakie są warunki drugiej strony. Wszystko jest normalnie. Moja duma niczego nie psuje. Nie nadużywam jej. Nasza Miłość to przetrwa. Przecież zdarzają się gorsze dni. Nie zmuszam oczywiście osoby, która skomentowała, do czytania moich notatek, ale w nich zawarta jest jakaś tam prawda i ogólny obraz sytuacji. OGÓLNY. Nie chcę pisać o Nim źle. Bo jest bardzo dobrym Człowiekiem. A każdy z nas ma wady. Pomimo tego że ten wczorajszy wieczór był pewnym zawirowaniem, to i tak był na swój sposób cudowny. Przykro mi jest i będzie. Tylko dzięki Bogu jest tak dobrze. Tak bardzo czuwa nade mną. Nad nami. W innym przypadku moja duma byłaby powodem gorszych decyzji. Nie stawiam na przeciwnych szalach dumy i związku. Nie jestem tak głupią osobą. Jak widać da się ze mną wytrzymać. Jestem ugodowym człowiekiem. On lubi płatać figle. Jest w jakimś tam sensie egoistą, ale potrafi znieść krytykę i popatrzyć na siebie z boku. Bardzo liczy się z moim zdaniem. A ja dla Niego nie chcę źle. Nigdy Mu krzywdy nie zrobię. I jestem pewna, że On też chce dla mnie jak najlepiej.julita 13/05/2012 21:56:51 [komentarzy 0] Komentuj
emocjonujące spotkanie
Na niczym nie mogę się skupić już drugi dzień. Brzuch mnie boli od kilku dni. Z nerwów. Ale wczoraj już wszystko wyrzuciłam z siebie na spotkaniu z Nim. W piątek nie spotkaliśmy się, choć On chciał. Poza tym późno przyjechałam do domu. Starałam się jak najrzadziej z Nim kontaktować, aby nie zorientował się, że coś jest nie tak. Oczywiście domyślił się. Od ok 4 dni próbował coś ze mnie wyciągnąć. Kłamałam, że albo jestem zmęczona, albo humoru nie mam. Aż do wczorajszego dnia. Najpierw odmawiałam, kiedy nalegał na spotkanie. W końcu się zgodziłam, bo moje trzymanie w sobie tych emocji do niczego by nie doprowadziło. Nie rozwiązałoby problemu. A takowy jest z mojego punktu widzenia. Podniosłam głos. Byłam już tak zmęczona tym wszystkim. Mieliśmy jechać do O. Zrezygnowaliśmy. Nic byśmy nie przełknęli w takich emocjach. Głównie mną rządziły. Stwierdził, że myślał o tym. Szkoda, że po takim czasie (biorąc pod uwagę nasz związek i wszystkie okoliczności). Sądzę że w naszym związku zaręczyny mogły być co najmniej rok temu. A On dopiero teraz o tym myślał. Choć dobrze rozumiał moje aluzje. Miał serce żeby mnie męczyć. Ale wiem, że bardzo mnie Kocha. Jest taki prawdziwy. Nie potrafi kłamać. I to jak mówi, że mnie Kocha. To jest takie szczere. Robi wrażenie. Aż serce drży. Nasza kłótnia sięgnęła apogeum, gdy zatrzymaliśmy się w ustronnym miejscu niedaleko lasu (tam gdzie zwykle tworzyliśmy piękne wspomnienia;)). Z głównego tematu zeszliśmy na inny. Wyszłam z samochodu. On wyszedł za mną. Przytulił mnie mocno, a ja Go odpychałam. Zranił mnie. Wyolbrzymił swoje problemy rodzinne. Mam większe. To obiektywne stwierdzenie. W sumie to miałam większe. Bo wujek, który męczył nas psychicznie i fizycznie jak na razie zniknął z naszego życia. Ale nic nie wiadomo. Wciąż mam łzy gdy wspomnę tego człowieka. Tyle krzywdy nam wyrządził. Mam zrytą psychikę przez niego. I te koszmary. A On coś mówił o wujku, który ma problemy z nerwicą. Tylko że to nie ma powiązania ani z Nim ani z nami. Wiem co mówię. A Jego wujkowi życzę wszystkiego dobrego. Bardzo mocno mnie przytulał. Płakaliśmy. Głaskał mnie po głowie, całował. Jakby chciał mnie calutką zamknąć w swoich ramionach, żeby już te problemy do mnie nie docierały. Ochronić przed tym co złe. Później w samochodzie też przytulał. Zaproponował, żebym położyła się na Jego nogach. Cały czas pochylał się nade mną. I rysował coś na nogach. Głaskał po twarzy. Włączył radio aby, jak sam oznajmił, widzieć moją twarz. Cały czas mi się przyglądał. A moje oczy były zmęczone wylewaniem łez. I tak już same leciały. Trwaliśmy tak w milczeniu przez długą chwilę. Potem zaczęliśmy normalnie rozmawiać o rożnych sprawach. Ale tak tylko pobieżnie i zdawkowo. Czułe pożegnanie, a teraz jest dziwnie. Ale z mojej strony. Nie potrafię się tak przestawić. Tym bardziej że dla mnie to jest żebranie. I przykrość.julita 13/05/2012 16:44:07 [komentarzy 1] Komentuj
krytyka
Na szczęście w słoneczny weekend prawie dwa tyg temu byliśmy sami:D dużo zwariowanych chwil:D i namiętnych;D na początku ciężko było Mu się pogodzić z tą myślą, że nie będziemy się Kochać, troszkę się obrażał, a na szczęście kiedy chciałam Mu zarzucić, że zachowuje się ja gówniarz, zmienił swoje zachowanie:) więc ugryzłam się w język;) był całkiem normalny:) wciąż chciał, ale respektował mój wybór:) i tak było przyjemnie;D prawie cały piątkowy dzień spędziliśmy na podróżach w mpk;p najpierw do siostry do pracy, później z jej pracy do jej mieszkania po jej rzeczy, a następnie na pks żeby dać jej torbę, bo jechała do kol.:) zmęczeni wróciliśmy do ak.:) i przez caaały weekend poruszaliśmy się nago lub prawie nago po całym segmencie;D bo ak. był prawie pusty:D W piątek mojemu Ukochanemu zrobiłam spaghetti z tuńczykiem:) był bardzo zadowolony i poprosił o powtórzenie sosu następnego dnia;D
Na uczelni uważają nas za małżeństwo;) ewentualnie za narzeczeństwo;) mówią: "twój mąż...", "twoja żona..."itp.:)
Lubimy pić wspólnie piwo i rozmawiać:) albo oglądać filmy i komentować:) ja również lubię oblewać Go wodą, gdy już wyjdzie spod prysznica i jeszcze jest Golaskiem;D tym razem nie złościł się za to, że podłoga w łazience była mokra;D sam nawet chciał powycierać;D a kąpiąc się On oblewaliśmy się wodą:) On mnie zimną wodą, a ja Jego gorącą;D takie tam wariactwa nas się trzymały:D
W poniedziałek razem wracaliśmy do domu:D tak długo na to czekał:) ponoć lubi ze mną wracać:D tylko że było baaardzo gorąco w autobusie:) warunki niesprzyjające dobremu humorowi;) ale mieliśmy zimną wodę;D co nas ratowało;)
Wracając z lodów pewnego ciepłego wieczoru powiedziałam, że Jemu to tylko mogę mówić wszystko co pozytywne. Nie mogę Mu się wyżalić. A przecież to jest normalne. Nie narzekam często, bo wiem, że jest to uciążliwe. Zresztą nie należę do takich osób. Ja Go nie oceniam i nie krytykuję za to, że coś Mu się nie podoba. A gdy ja coś opowiadam negatywnego, to czuję się strasznie, jakbym była najbardziej złą osobą na całym świecie. Przecież tak długo nie można ciągnąć. Nie powinno się takich emocji trzymać w sobie. Powinny być chwile oczyszczenia. Nie lubię jak mnie krytykuje. A robi to często. Nie chodzi o niezgodzenie się z moją opinią. On po prostu tłumaczy inne osoby. Nagminnie. Np. jak miałam ciche dni z "przyjaciółką", to później On to tak obrócił, ze ona może ma problemy. A ja nie mam? to jej wina że spieprzyła naszą znajomość. Ja się starałam. Ale On to tak ujął, jakbym to ja była winna. Wiele jest takich sytuacji. Albo, gdy mówiłam Mu że nie za bardzo mam ochotę z kimś się spotykać, to On kwitował to czymś takim "oj, już nie wymyślaj".
Wczoraj byliśmy chwilę w mieście, a tak na spokojnie to dopiero dzisiaj się spotkaliśmy:) byliśmy w O.:) początkowo z inicjatywy mojego wybraliśmy się na rowery, ale pogoda się zepsuła:) najwięcej czasu spędziliśmy u Niego w domu:) bardzo przyjemnie spędzony czas:)
julita 4/05/2012 00:05:27 [komentarzy 0] Komentuj
płeć przeciwna;)
Przydałoby się w końcu coś napisać przed jutrzejszym wyjazdem;) bo to już trzeci tydzień bez zapisanych wspomnień, a tego nie lubię;) W poniedziałek próbowałam opisać, jak bardzo za Nim tęskniłam, jednakże notatka nie została dodana:) Wtedy rozmowy przez tel. nam się nie układały, bo trudno jest się przestawić z rozmowy prosto w oczy na telefoniczną:) i do tego ta pustka. I cisza. Bardzo się cieszył jak już był w drodze:) mój wykład nie został przedłużony, czym sprawiłam Mu niespodziankę:) nie mógł się mną nacieszyć:) ściskał od czasu jak tylko po raz pierwszy w tym dniu zbliżyliśmy się do siebie:) aż w końcu zaproponował abyśmy usiedli przy fontannie:) przytulał i całował nieustannie:D po powrocie do ak. tylko położył swoją torbę w kąt i znowu poszliśmy na spacer:) usiedliśmy na ławce w parku, a połowie drogi do wyznaczonego celu:) zaczęliśmy niefajny temat. Temat mojego nawyku. I wtedy powtarzał to co kiedyś mówił:) że mam śliczne dłonie:) bardzo zachwalał:) wspomniał też, że pomimo kłótni (oczywiście nielicznych z mojego punktu widzenia, ale Jego definicja kłótni obejmuje także zwykłe zwrócenie uwagi;p typu: "nie patrz mi na ręce" :) śmialiśmy się tej Jego definicji kłótni;D) i tak nie chciałby nikogo innego:) jest Mu wspaniale ze mną i chce żeby tak pozostało:) długo spacerowaliśmy:) w ten dzień (tj. piątek) pogoda dopisywała:) było bardzo uroczo i Miłośnie:D w sobotę padał deszcz, a w niedzielę chcąc posiedzieć spokojnie i porozmawiać przy piwie w przytulnej restauracji na swojej drodze spotkaliśmy współlokatorkę z jej znajomym:) na początku było sztywno, bo zmienili nam plany, ale później się rozkręciliśmy i miłe, bardzo wesołe spotkanie skończyło się (chyba) po 2 w nocy:) na początku koleżanka twierdziła, że owy nowo poznany znajomy nie przypadł jej do gustu, ale później, gdy on pisał do niej na gg była wniebowzięta;p chyba odczuwała zazdrość, ponieważ ja dużo z nim rozmawiałam, bo mieliśmy wspólne tematy:) a mój Ukochany był przy mnie;D nie okazywał zbytniej zazdrości, więc ciężko wyczuć;p ale pytał o kolegę z którym kilka razy minęłam się albo w windzie, albo wychodząc z windy;p o niego był zazdrosny;p bo ja kolegów nie mam, ale moja współlokatorka bardzo lubi płeć przeciwną;p
julita 3/05/2012 23:37:05 [komentarzy 0] Komentuj
"niebo aż pęka z nadmiaru piękna":D
Wczoraj jak dzwonił, prosił, żeby przynajmniej na 5 min wyszła z wykładu, żeby się z Nim przywitać:D i wciąż powtarza, że nie może się doczekać:) że jak się chce jak najszybciej, to wtedy czas się dłuży:) i ma nadzieję, że szybko zleci:) Dzisiaj zrobiłam ciasto na naleśniki:) ale i tak od razu zaznaczył (nie wiedząc o naleśnikach), że jak przyjedzie, to tylko zostawi torbę i pójdziemy na spacer:D fajne tworzymy sobie wspomnienia:)
Złe jest z mojej strony, (choć też po części niezależne) to, że zazwyczaj w piątek przypominają mi się Jego niemiłe zachowania. Wtedy tracę humor. Ale On nadrabia:D bo ma tyle energii:D nie powinnam już tego wspominać:) bo On się szybko uczy:) a przecież nikt nie jest idealny:)
Jak zmieniłam kolor włosów od razu zauważył:D patrzył na mnie długo i uśmiechał się:D a miało to miejsce w kościele:D już chyba opowiadałam jak na każdej mszy w święta Wielkanocne trzymał ręce na moich biodrach:)
Ale nie wiem czy wspominałam, ze może jakiś miesiąc temu pojechaliśmy do naszego sentymentalnego miasta (J.) tylko po to, żeby zjeść nasze ulubione lody;D a to jest 50 km drogi;D przecież dla cudownych chwil warto:D
Wciąż lubimy wymyślać różne scenki;D i wariować wspólnie;D na którymś weekendzie na wykładzie zaczepiał mnie dmuchając, lub wachlując swoim zeszytem tak, żeby mi kartkę przewrócić;D oczywiście wszystko było robione ukradkiem;D
Lubi też brać moją nogę na swoją, jak siedzimy obok siebie:D nie tylko na wykładzie, ale również jak jesteśmy w parku, czy w domu:) i często robi do mnie dzióbki;D i wtedy pocałunek jest baaardzo słodki:D a ja lubię jak całuje mnie po dłoniach:) robi to tak czule i delikatnie:) odlatuję;D
Lubi jak jestem uśmiechnięta:) mówi, że to dla Niego najważniejsze:) woli żebym krzyczała na Niego niż się obrażała:) rozumie moją mimikę:) nawet nic nie muszę mówić, ze jestem zła, czy odczuwam jakieś inne stany emocjonalne:) On od razu wie o co chodzi:) i jak rozmawiamy przez kom jest to samo:) niesamowite:) nie jest to dziwne, jak kobieta tak ma, ale taka spostrzegawczość u mężczyzny jest fascynująca:D
Mijając się na uczelni z koleżanką wspomniałam mojemu, że ona ma fajną figurę, a On bez zastanowienia odrzekł, że ja mam lepszą;D
julita 20/04/2012 10:42:54 [komentarzy 0] Komentuj
I'm so sexi ;p
Ostatnio na zajęciach wyjaśniła się pewna kwestia;D dotyczy to tego, że inaczej my słyszymy swój głos, a inaczej nas inni słyszą;) gdy zakończyłam referować pewien temat w liceum (pamiętam, ze było to na lekcji chemii;p) dziewczyny mówiły: ale Ty masz seksi głos;D przez pewien czas utrzymywała się ksywka "seksi głos";D co oczywiście mi nie przeszkadzało;D aczkolwiek nie wiedziałam, co jest w moim głosie takiego, że uważany jest za seksi;p teraz mając dyktafon i rozmawiając z koleżankami przed wykładem czasami coś się nagra;D nieskromnie muszę przyznać, ze podoba mi się mój głos;D z moim Ukochanym też dla przetestowania włączyliśmy dyktafon na ok 2h:) po kilku minutach o nim zapomnieliśmy:D o ile On nie usuną (bo nie lubi swojego głosu) to jeszcze posiadam to nagranie:D A współlokatorka mówi, że mam ładne i zdrowe włosy:) przez ostatnią pogodę mam loczki:D lubię to, ale fajnie, że dzisiaj jest już słońce:) a loczki zostały po wczorajszej wilgoci;D
Trochę nie chcę tego lata... bo On będzie pracował:) a przyzwyczaił mnie do tak częstego kontaktu:) przynajmniej będziemy widzieć się osobiście, a nie kontaktować przez kom:)
julita 20/04/2012 10:38:15 [komentarzy 0] Komentuj
piękne życie:)
Było niesamowicie słodko:D i to poczucie Miłości:D odłożyliśmy wczorajsze nieporozumienie:) nie wiem na kiedy:) tak po prostu oddzwoniłam, (bo dzwonił, jak ja się kąpałam) i normalnie zaczęliśmy rozmawiać:) śmiać się:) tak mi słodził:) bo ja właśnie uświadomiłam sobie, że w Jego myślach ja już jestem Jego narzeczoną i Jego żoną:) tyle razy mi to mówił:) tyle razy powtarzał, że jestem najważniejsza, że nie wyobraża sobie życia beze mnie:) teraz to mówił:) niedawno:) po trzech latach związku:) dzisiaj na moje powiadomienie o tym, że kończę w piątek później, On odrzekł, że może na mnie czekać tak długo jak tylko trzeba:) że zawsze będzie na mnie (i dla mnie) czekał:) nieważne ile:) w nieskończoność może:) cieszył się, że słyszy mój głos:) powiedział to:) i wiem, że było to szczere:) był wzruszony:) dzisiaj cały dzień ciężko pracował i wymieniliśmy się tylko 6 smsami:) a później nie mógł skończyć rozmowy:) raz zadzwonił- rozmawialiśmy ok. 30 minut, później zadzwonił na chwilkę, a po chwili znowu na 30 min:) i wyznał że mnie Kocha:) na moje "ja Ciebie też" oznajmił, że On mnie mocniej Kocha i udowodni mi to jak przyjedzie:D Wczoraj mówił, że tęskni za mną:) za moją osobą:) i dzisiaj zaproponował wspólny weekend:) bo chce ze mną spędzić czas, a nie tak na uczelni i w biegu:) bardzo mnie zaskoczył:) zależy Mu na tym, żebym wróciła z Nim autobusem do domu, a później żebyśmy razem przyjechali do ak:)
Wczoraj miał wytłumaczenie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nie potrafiłam pozbierać myśli. Mam nadzieję, że wyjaśnimy to wkrótce. :)
Wciąż powtarza, żebym przyszła do Niego i położyła się z Nim spać:) zapytał przez smsa, czy jak będziemy u mnie spać to przytulę się do Niego;D
Tak bardzo Bogu dziękuję, że mam tak piękne życie:) dzisiaj rozmawiałam z Siostrą i z Mamą przez skype:D dużo radości:D nic mi do szczęścia nie brakuje:) Mam odpowiedzialnego, Kochanego, lojalnego, przystojnego Mężczyznę, Ukochaną Babcię, Siostrę z którą dobrze się dogaduję i Mamę, która daje sobie radę i jest dla nas wsparciem:)
W tak cudownym nastroju idę spać:) dobranoc:)
julita 19/04/2012 00:20:08 [komentarzy 0] Komentuj
...
Tak bardzo brakuje mi mojej Mamy. Chciałabym z Nią porozmawiać... Popieprzyło się trochę...julita 17/04/2012 21:25:57 [komentarzy 0] Komentuj
żałosna
Nie mam dzisiaj najlepszego humoru. Nie wiem dokładnie jaki jest powód takiego stanu. Ale w drodze na uczelnie skręcało mnie od środka, jak przypomniałam sobie Jego zagrania. Dwa lata temu sam zaproponował, żebyśmy mieszkali razem. Pamiętam dokładnie jak jechaliśmy w słoneczny dzień moim samochodem do miasta w którym mieliśmy studiować (i w którym nadal studiujemy), On za kierownicą, a ja przeglądałam ogłoszenia. Będąc przed miejscem docelowym On zasugerował delikatnie, żebyśmy zrezygnowali z tego pomysłu. Jaka idiotyczna sytuacja. Żałosna jestem. Może widząc moje zaangażowanie przestraszył się... a ja od razu się w to wkręciłam. A rok temu na wakacjach koleżanka chciała dogadać się z nami tak, żeby ostatecznie ona mieszkała w ak. ze swoim chłopakiem, co było jednoznaczne z tym, ze i my mieszkalibyśmy razem. Nie chciałam odmawiać koleżance, bo widziałam, jak bardzo im na tym zależało. Chwytali się każdej możliwości, a ostatecznie wynajęli mieszkanie z innymi znajomymi. Widziałam... a może inaczej, nie widziałam zadowolenia na twarzy mojego. Później widząc jak za wszelką cenę chcę znaleźć inną parę dla tych znajomych, żeby się z nimi zamienić, zaczął mnie przekonywać, że przecież możemy mieszkać razem. Tak bardzo mnie to wszystko bolało. Pamiętam jak cieszyłam się z tych dwóch tygodni (czy jakoś tak) wspólnego mieszkania... ogólnie tamten rok wspominam niemile...
A teraz przyjeżdża do mnie na weekend. Dlaczego? żeby mieć rozrywkę, bo tak zamieszkać, to nie, ale tak na tydzień to przecież spoko? żeby zaoszczędzić? temat rzeka, a powody mojego żalu nie wyrażę w notatce. Boże co jest we mnie takiego? przecież nie jestem konfliktowa. Nie chcę mi się opisywać tego wszystkiego po raz setny. Dzisiaj w takich barwach to widzę. Mam już taką ochotę Mu powiedzieć, żebym wynajmował sobie pokój na te weekendy. Bardzo boli mnie moja głupota. I cholernie boli mnie to, że... zgrzeszyłam. Dla kogoś kto w taki sposób pogrywa. Nie mogę tego znieść. Męczy mnie to. Męczy i cholernie boli mnie Jego stosunek do tego. Przecież znamy swoje rodziny, mieszkamy w jednej miejscowości, szanujemy się, dbam o Niego...
Jak tylko wspominałam o zaręczynach zmieniał Mu się humor... ja też teraz tak będę reagowała na każdy temat który mnie drażni. A jest taki jeden...
Wylałam to z siebie tutaj, bo nikomu nie mogę o tym powiedzieć. Nikt nie zrozumie. Każdy ma nas za idealną parę. A jednak jest taki jeden mankament który niemiłosiernie mnie męczy. Pomijając zaręczyny.
julita 17/04/2012 19:01:26 [komentarzy 0] Komentuj
Zdjęcia pobrane z Foto_Decadent
Wszelkie prawa zastrzeżone! Wspierane przez Blog & instrukcje na bloga
Menu
Strona głównaLinki
Archiwum
2012Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
2009
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
