wakacje
Nie mam wsparcia. Trochę mój pomysł jest szalony a ja jestem niepoprawną optymistką, ale... Chcę kupić mieszkanie. Mój Ukochany cały czas mi odradza. Ale ja sadzę, że lepiej teraz niż po studiach. Są kredyty mieszkaniowe dla studentów. A potem, żeby wziąć kredyt trzeba mieć konkretne zarobki, hipotekę i te sprawy. Wydaje mi się, że trudniej będzie wziąć kredyt po ukończeniu studiów. Dzwoniła do mnie pewna kobieta z agencji nieruchomości i umówiłam się na spotkanie. Przedstawią mi oferty odpowiadające moim wymaganiom. Oczywiście nie chcę drogiego mieszkania. Ale ten pomysł nie wziął się z niczego. W domu już nie mogę wytrzymać. Męczę się. Spanie na podłodze nie jest przyjemne. Mieszkam w niewielkim domu. Moje ubrania prawie wysypują się z szafy. A mieszkam z mamą, Babcia i siostrą. Cztery kobiety. Nie mam swojego miejsca. Swojego pokoju. Miejsca na kosmetyki. Wszystko wyciągam wymięte. Buty w takiej szafie wraz z butami 3 innych osób nie wyglądają ciekawie. Szybciej ulegają zniszczeniu. Na to w sumie znalazłam sposób, bo wszystkie daję do pudełek, ale to też nie jest komfortowe. Ale przełomem był przyjazd mamy. Marudziła od pierwszego spotkania. Pojechałam po nią wraz z moim Ukochanym na dworzec pkp. Caaaałą drogę coś jej nie pasowało. Cały czas wszystko krytykuje. Tylko to, co ona ma i to, co ona myśli jest najwspanialsze. Oczywiście jak przyjechała, to chciałam się pochwalić czymś ładnym, jakimś ubraniem, czy butami. Oczywiście ocena negatywna. Ona by takich nie kupiła. Wszystko jest złe. WSZYSTKO I WSZYSTKICH. Nie przesadzam. Babcia w sumie jest taka sama. Podcinają mi skrzydła. Jestem wrażliwą osobą. Mam bardzo wyczulone sumienie. Nie chcę się z nimi kłócić. I nie chcę już tu przywoływać konkretnych sytuacji. I ich oczerniać. A do mojego Ukochanego też mam... żal. W sumie nie wiem czy to tak można nazwać. Może to po prostu mój egoizm... W wakacje w zwykły dzień nie ma opcji, żeby Go gdzieś wyciągnąć. Nawet o wypadzie nad morze z Nim nie mam co marzyć. Nie jest łatwo. Bo On jest w domu potrzebny. Chłopak, który ma 21 lat chyba nie powinien tak spędzać swój wolny czas tylko dlatego, że dziadkowie tak chcą. A sami nie za bardzo mają siły żeby pomagać w domu. Współczuję Mu, ale On też nic z tym nie robi. Gdyby pokazał, że chce zacząć żyć po swojemu, pokazał, że chce pracować, a nie siedzieć w domu i cały czas im pomagać... Może sami już by sobie nie utrudniali życia. Rozumiem, że to normalne pomagać w domu i uszlachetniające ale jak długo tak można? przecież On już powinien zacząć żyć po swojemu, a nie patrzeć na widzi-mi-się starszych. Też nie mam Go dla siebie. My dopiero wakacje mamy, jak studiujemy. Wtedy jeździmy w różne miejsca i spędzamy ze sobą całe dnie. Teraz nie musi tak być. Rozumiem to, ale jakieś wakacje by się przydały. Trochę nie rozumiem podejścia Jego rodziny. Ale w sumie to nie moja sprawa. Między innymi dlatego też chce kupić to mieszkanie, żeby zobaczył, że można. Żeby zrobić ten pierwszy krok do przodu. Chciałabym żeby znalazł pracę, a do domu przyjeżdżał pomagać raz na jakiś czas. Ja mam takie szczęście, że u mnie w domu jest troszeczkę "szersze" myślenie. Wiedzą, że chcę już żyć po swojemu i nic mi nie narzucają. jak chce to pomagam. Nawet lepiej się wtedy robi. Cóż...
julita 2/08/2011 18:38:57 [Powrót] Komentuj
a ja powiem tylko,że życzę Wam powodzenia i mniemy nadzieje,że reszta zmieni się również na lepsze;)
bez podpisu 2/08/2011 19:01:17
| http://krysztalowy-aniool.blog4u.pl/ IP: zalogowany
Zdjęcia pobrane z Foto_Decadent
Wszelkie prawa zastrzeżone! Wspierane przez Blog & instrukcje na bloga
Menu
Strona głównaLinki
Archiwum
2012Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
2009
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
