mam dosyć
Przypomniało mi się, jak odwoził mnie rowerem do domu, to zapinałam Mu zamek od bluzy, bo wiatr wiał i przecięłam Mu troszkę brodę:) ogólnie Jemu też podobała się ta sytuacja. Jak mnie odwoził:) wiem to:) zresztą mówił:) ale dzisiaj mam zły dzień. Jakoś tak ostatnio się nie układa. Mój tłumaczył to napięciem przedmiesiączkowym. Nie zaprzeczałam. Nie chciałam rozmawiać o moich odczuciach. Czuję, że nie mogę na Niego liczyć. Gdy mówię Mu o moich problemach, patrzy na mnie. Bez żadnego komentarza. W sumie ostatnio to uciekał wzrokiem. Zapytałam, czy zgadza się ze mną. Potem, gdy oznajmiłam, że nie chcę Go obarczać moimi problemami odpowiedział, że tak nie jest. Przypomniałam Mu sytuację, gdy dziwnie się zachowywał. Oczywiście wymyślił usprawiedliwienie. WYMYŚLIŁ. Wiem to. Znam Go. On nie lubi przyznawać się do błędu, czy złego zachowania. Dopiero gdy mam na to twarde dowody i jestem nieugięta. Powiedziałam Mu, że Jego usprawiedliwienie nie ma z tym nic wspólnego, ale nie chciałam się dłużej pastwić nad Nim. Często kręci. W błahych sprawach. Zawsze stara się usprawiedliwić. I On się dziwi dlaczego Mu nie ufam. Jak wyjechałam na miesiąc i rozmawialiśmy przez skypa, przyznał że kręcił. Że kombinował jak spotkać się z kolegami. Że bał się mojej reakcji. Mojej złości. A ja to wszystko czułam. I dlatego się złościłam. Bo czułam, że coś jest nie tak. Błędne koło. Mógłby chociaż powiedzieć "widzę, że jest ci ciężko, chciałbym ci jakoś pomóc, ale wiesz jak jest. nie mam pracy. Niem mam ci nic do zaoferowania oprócz wsparcia". A ja sobie nie radzę. I On "wspiera" mnie w zaprzestaniu obgryzania paznokci? wspiera mnie tym, że nie mogę codziennie się do Niego przytulić? tylko co drugi dzień? wiem, ze może częściej. Ale On lubi się nad sobą użalać. Jestem na Niego zła, więc pisze co myślę. Może jutro usunę tą notkę, ale i tak pisze prawdę. Dzisiaj ma luźniejszy dzień. Sam tak stwierdził, ale milczy. Nic nie pisze. Tez będę twarda. Widzi, że nie jestem czuła. On teraz jest za nas dwoje czuły. Nie wzrusza mnie to. Chcę być taka silna zawsze. W postanowieniach. Ale wiem, że za kilka dni, albo jak się spotkamy, to wymięknę. Teraz chcę mieć tylko własne mieszkanie i mieszkać z koleżanką. Nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba. już nie mogę się doczekać, kiedy będę malowała ściany. Żyję marzeniami. To poprawia mi humor. Ale z moją mamą się dogadać, to jest niemożliwe. Najpierw każe mi zapisywać adresy mieszkać, żeby było kilka do wyboru, ogląda ze mną, o wszystko się wypytuje, a gdy chcę już jechać i coś załatwić to tchórzy. Ona tylko ma podpisać papiery, ja resztę sama zrobię. Sama będę spłacała kredyt. Ale ją to nie obchodzi. Bo ona za tydzień pojedzie za granice na pół roku, do swojego mieszkania i będzie miała spokój. Wszystko się pierdoli. Nic się nie układa. W domu, w związku. Nie chcę się dzisiaj z Nim spotykać. Bo będę smutna i znowu będzie pytał dlaczego. Znowu będzie mówił, jaki On jest głupi. Tylko że Jego słowa to tylko słowa. On nie stara się zmienić. Zna moje oczekiwania. na mnie nie może nic złego powiedzieć, bo staram się dla Niego być idealna. Mam dosyć.
julita 10/08/2011 14:06:34 [Powrót] Komentuj
Zdjęcia pobrane z Foto_Decadent
Wszelkie prawa zastrzeżone! Wspierane przez Blog & instrukcje na bloga
Menu
Strona głównaLinki
Archiwum
2012Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
2009
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
